Janina Animucka

Janina Animucka

Janina Animucka

Jest rok 1997. W naszej części Europy trwa powódź tysiąclecia. Pomoc powodzianom niesie cała Polska. Także my – pracownicy Banku Gospodarstwa Krajowego. Organizujemy się błyskawicznie. Powołujemy specjalny zespół (miałam zaszczyt nim kierować), który udziela pożyczek i kredytów na remonty i odbudowy. W ciągu kilku miesięcy nawiązujemy współpracę z 16 bankami i przekazujemy potrzebującym pomoc wartą ponad 300 milionów złotych.  Setki telefonów, setki uzgodnień, setki konsultacji, tony dokumentów… Ale nie o liczby tu chodzi. 

Dla nas praca na rzecz powodzian miała szczególny wymiar. Każdego dnia setki ludzkich spraw... Często powracają mi w pamięci słowa mojej ówczesnej przełożonej, która zatrudniając kolejne osoby do naszego zespołu mówiła: “Tę pracę zapamiętacie na całe życie. Jej celem jest niesienie pomocy drugiemu człowiekowi.” Zespół „powodziowy” tworzyli w większości młodzi ludzie, studenci, dla których praca w BGK była pierwszą pracą. Pracowali z wielkim zaangażowaniem, po godzinach i w dni wolne od pracy. Z tego okresu pozostały nie tylko wspomnienia, ale również trwałe przyjaźnie. W naszym banku do dziś pracuje kilkanaście osób spośród tych, które „otarły się o powódź”, obecnie realizują inne zadania.

Minęło wiele lat od tamtej pory. Zniszczenia spowodowane „powodzią tysiąclecia” nie pozostawiły po sobie śladu, oprócz tego w zbiorowej pamięci. W nas natomiast pozostała ogromna satysfakcja z udziału w tak ważnym społecznym przedsięwzięciu.